claireblog - archiwum: Z Krety



strona g³ówna




2011-10-16 12:31:34

Z Krety



Leze sobie nad basenem i smaze sie na sloncu. Jestesmy na Krecie na urlopie, dzisiaj juz dziesiaty i ostatni dzien. O 18-tej wyjezdzamy na lotnisko.

Jak widac odwazylismy sie w koncu podjac ryzyko lotu z niemowlakiem, mimo strachu o to, czy nie beda go bolaly uszy podczas startu i ladowania. Na szczescie jednak udalo mi sie tak ustawic czasy jego karmienia, ze zarowno podczas startu jak i ladowania karmilam go piersia, przez co wyrownywal sobie cisnienie i nic go nie bolalo. Poza tym w ciagu tej podrozy i pierwszego dnia w hotelu zaczepilo nas z jego powodu tyle ludzi ile przez cale jego zycie. Kazdy probuje spowodowac, ze Max sie do niego usmiechnie, ludzie pytaja ile ma miesiecy itp. Raz jedna kelnerka tak sie nim zachwycala, ze az zabrala mi go z rak. Dla wielu mam bylby to afront maksymalny, wiele mam z forow oburza sie, jak obcy *dotkna* ich dziecka. Ja jedynie mam troche obaw, ze maly moze komus wypasc z rak.

Poza tym calkiem fajny byl ten urlop, zmiana otoczenia, a najfajniejsze bylo to, ze nie trzeba samemu robic jedzenia i sprzatac po gotowaniu. Ze wzgledu na Maxa nie pozwiedzalismy za duzo, zrobilismy tylko jedna wycieczke w wersji light - do Heraklionu srodkami publicznego transportu. Poza tym glownie lezelismy nad basenem i tylko 3 razy nad morzem, bo Max jakos zle znosil wiatr i szum, troche pospacerowalismy tez po okolicy. Ot, typowy urlop 5* All Inclusive.

Stwierdzilam jednak, ze nigdy wiecej nie pojade na urlop w Europie w pazdzierniku, za duze ryzyko niepogody. My mielismy chyba troche pecha, bo na 10 dni jeden caly dzien i dwa popoludnia lalo i jeden dzien byl zmienny (slonce-deszcz) i wtedy zrobilismy ta wycieczke. Nastepny urlop juz w planach - czerwiec na Majorce, tam jeszcze nas nie bylo.

Acha, ku pamieci :) Tuz przed urlopem stwierdzilam w ostatniej chwili, ze musimy kupic drugi wozek Maxowi, bo zastanawiajac sie nad detalami podrozy doszlam do wniosku, ze moze on niezle ucierpiec podczas transportu samolotem. I bardzo dobrze, ze sie na to zdecydowalam, bo nasz nowy wozek za 70€ zostal juz podczas pierwszego lotu niezle poobcierany i pobrudzony. Jakby tak potraktowali moja jasna Teutonie za 600€ bylabym naprawde wkurzona. Przez pierwsze dni urlopu bylam strasznie dumna z siebie, ze wpadlam na ten pomysl z wozkiem. Kiedys dziwilam sie, po co niektorym ludziom dwa wozki, teras sama je mam, ten drugi jest mniejszy i lepszy do transportu, bedzie w sam raz na podroze.

Do tego krotko przed wyjazdem napisalam tez do kierownika hotelu z prosba o pokoj na parterze blisko basenu oraz o lozeczko dla Maxa. Gdy przyjechalismy czekal na nas super pokoj rodzinny (wlasciwie to 2 polaczone pokoje), z tarasem parenascie krokow od basenu. Ze dwa razy zdarzylo sie, ze zostawilismy spiacego Maxa w lozeczku, wzielismy nianie elektroniczna i jak sie obudzil w ciagu 15 sekund bylismy przy nim. Optymalnie. Musze sobie zapamietac, zeby zawsze przed urlopem napisac do dyrekcji z zyczeniami ;)


skomentuj (0)