claireblog - archiwum: Slowa |
|
2011-08-29 22:28:36 SlowaO rany, prawie 2 tygodnie nie pisalam, a mam wrazenie, jakby byl to maksymalnie tydzien! Czas przeplywa mi miedzy palcami, dni staly sie bardzo krotkie, mam duzo do roboty. Maximilian jest juz bardzo aktywny, w dzien domaga sie rozrywek w stylu noszenie po domu i pokazywanie kazdego obrazka z osobna. Najbardziej podoba mu sie jeden obraz, ktory namalowalam dla niego bedac w ciazy - kon zonglujacy pilkami. Za kazdym razem jak sie kolo niego zatrzymam Maximilian patrzy na niego z fascynacja, czasami usmiecha sie do niego pelna geba, a czasami probuje do niego gugac ;) W zwiazku z tym strasznie dumna jestem z tego obrazu i az go wam pokaze :) ![]() No to przy okazji pokaze tez druga strone pokoiku: ![]() Zdjecia sa z czerwca, wiec troszeczke sie w tym pokoju zmienilo, ale nie na tyle zeby bardzo stracily na aktualnosci. Swoja droga, 3 obrazki nad lozeczkiem tez sama namalowalam. Aha, prawdopodobnie powodzenie tego obrazka wynika z faktu, ze jest on bardzo kontrastowy, takie dzieciaczki lubia mocne kontrasty. Max uwielbia gapic sie na wydrukowane dla niego kartki z czarno-bialymi wzorkami, typu szachownica, fale, jakies mini-mandale, albo symboliczne obrazy telefonu, jablka itp. Co do szczepien, o ktorych pisalam w poprzedniej notce - maly zostal szczepiony przeciwko rotawirusom oraz pneumokokom. Bylo to w piatek i obawialam sie, ze bedzie mi goraczkowal albo marudzil, jednak obylo sie bez atrakcji tego rodzaju. Za to kilka dni wczesniej, w poniedzialek i wtorek odstawil mi w te dwa dni taki cyrk w dzien, ze jak K. wrocil do domu, to dostal syna w rece i przynosil mi go tylko do karmienia. Byl niemozliwy, caly czas tylko marudzil, plakal, nie wiadomo bylo czego chce. Spal moze ze 2 razy po 15 minut i co 2 godziny chcial jesc. Podejrzewam, ze mial skok rozwojowy, czasowo sie by to zgadzalo. Jednak jakiegos rzeczywistego postepu w jego rozwoju nie zauwazylam. Przereklamowane te skoki rozwojowe... Obecnie Maximilian wyrosl juz z ubranek o rozmiarze 56 i nosi 62 oraz mniejsze 68, wiec wiekszosc jego ubranek wywedrowala z szafy do kartonu, a ten do piwnicy, a moim najnowszym hobby stalo sie uzupelnianie jego garderoby. W piatek wybralam sie na zakupy i troche zaszalalam. Dopiero w domu policzylam ile rzeczy mu kupilam i wyszlo 21 sztuk. A w tym ani jednej sztuki bielizny (body). Zauwazylam, ze na Maxa wydaje pieniadze duzo chetniej niz na siebie i troche mi z tym nieswojo. Zeby sobie to odbic, jade jutro do Mainz na zakupy ;) Najpierw spotkamy sie na miescie z K. na obiedzie, potem z godzinke sobie polaze po sklepach, potem ide do biura K. nakarmic mlodego, a na koniec znowu ze 2 godziny pochodze po Mainz. Jak sie ma takie male dziecko, to zakupy staja sie prawdziwa atrakcja, duzo innych rozrywek nie jest dla mnie dostepnych. skomentuj (2) |