claireblog - archiwum: Myslalam, ze bedzie inaczej...



strona g³ówna




2012-01-17 21:39:32

Myslalam, ze bedzie inaczej...



Troche inaczej wyobrazalam sobie pierwszy rok z dzieckiem...

....Myslalam, ze pierwsze 3 miesiace to bedzie droga przez meke, ze dziecko bedzie mi wylo dniami i nocami i bede chodzila jak zombie. Owszem, ciezko bylo, ale glownie przez ciezki porod i moja niedyspozycje oraz bol przy karmieniu, a tak poza tym to dziecko owszem duzo czasu zajmowalo, ale poza tym sporo spalo i malo plakalo. Ogolnie sytuacja byla do ogarniecia, a po tych 2-3 miesiacach mialam juz wszystko niezle pod kontrola.

...Myslalam, ze bedzie mnie nudzilo siedzenie w domu, gotowanie "marcheweczek z ziemniaczkami" i zmienianie pampersow. Ze bede czula sie samotna i bedzie mi brakowalo ludzi i wyjsc z domu. A tutaj.... stwierdzam, ze mam za duzo zajec.
Poniedzialek - Krabbelgruppe 10:30 - 12:30
Wtorek - DELFI 10:40 - 12:10 & Basen z sasiadkami 19:30-21
Sroda - Zumba z opieka dla malego 10-12
Czwartek - Krabbelgruppe 11-16
Piatek - Babyschwimmen 11:10-11-45
..........Jak tu sie nudzic?! Ostatnio myslalam, zeby odwiedzic dwie kolezanki z Mainz i Wiesbaden i stwierdzilam, ze nie mam kiedy :] Podjelam decyzje, ze rezygnuje z Delfi jak sie skonczy blok, za ktory zaplacilam.

...Myslalam, ze nie bede wiedziala instynktownie, jak postepowac z dzieckiem, ze wszystkie zagadnienia (jedzenie, choroby, ubieranie, reakcje na placz itp.) bede musiala przedyskutowac z doswiadczonymi osobami albo z ksiazkami, a i tak nie bede pewna, czy dobrze robie. Myslalam, ze ta niepewnosc bedzie mnie zzerac. A jest inaczej, w wiekszosci przypadkow jakos instynktownie wiem, co jest dla mojego dziecka najlepsze, innych mam (np. na forach) pytam o doswiadczenia glownie z ciekawosci, do ksiazek podchodze z duza rezerwa, aczkolwiek czytam i pytam, bo jednak obce opinie zawsze daja jakis pretekst do myslenia.

...Myslalam, ze bedzie mi brakowalo pracowych wyzwan i gotowanie rzeczonych papek dla dziecka bedzie mnie frustrowalo. A gdzie tam, sprawia mi to wszystko przyjemnosc i jest o wiele mniej stresujace - zamiast uzerac sie z innymi dzialami, Amerykancami, Koreanczykami tudziez firmami dostawczymi mam do ujarzmienia jednego niemowlaka... nieporownywalnie lzejsze zadanie. Wlasciwie rozwazalam nawet zostanie w domu dluzej niz rok, ale chyba jednak wroce do pracy jak planowalam. Utwierdzila mnie w tej decyzji wczorajsza rozmowa z szefem, w ktorej potwierdzil mi definitywnie to co podejrzewalam - wskutek ogromnych zmian w mojej firmie moj dzial kurczy sie w kwietniu z 50 osob do 20 osob i... wskutek splaszczenia struktury nie bede juz szefem grupy. I wiecie co - ciesze sie! Ulzylo mi, ze ktos za mnie podjal ta decyzje, ze nie musze isc i powiedziec, ze mi sie nie chce juz tego robic. Nie chcialo mi sie byc szefowa, miec 150 spraw na glowie, musiec sie tlumaczyc za innych ludzi, wciskac im robote, na ktora nie maja czasu, miec 2 razy wiecej odpowiedzialnosci niz inni. Wroce sobie na 35 godzin do pracy i znowu bede miala jakis swoj projekt, pewnie znowu Astre :) :) o ktorej mysle tez troche jak o moim dziecku ;) zamiast sie probowac sklonowac i musiec myslec o wszystkich projektach w calym GM. Z mniejsza niechecia mysle o powrocie do pracy. Nigdy nie myslalam, ze bede sie cieszyla z degradacji :)

No ale coz, macierzynstwo zmienia :)


skomentuj (2)