2012-02-18 21:29:15
Rok, dwa lata
Jutro mina dwa lata odkad podpisalismy u notariusza umowe o budowe domu oraz dokladnie rok czasu, odkad sie tu przeprowadzilismy. Musze powiedziec, ze fajnie nam sie tu mieszka. Po pierwsze dom jest bardzo dobrze izolowany, do tego mamy ogrzewanie podlogowe, wiec mamy cieplo, a jako ze jestem bardzo cieplolubna istota, to ten skladnik bardzo przyczynia sie do mojego komfortu zycia. Poza tym podoba mi sie to, jak urzadzony mamy dom, kolory, meble, obrazy - wszystko tak jak mi sie podoba. Do tego dochodza sasiedzi - naprawde swietne towarzystwo. Przede wszystkim dosc mlodzi ludzie, okolice 35 lat, z malymi dziecmi. Z dwiema sasiadkami naprawde sie zaprzyjaznilam, spotykamy sie w kazdy czwartek po kolei u kazdej w domu, siedzimy cale dni razem i zawarlysmy pakt na opieke nad dziecmi :) Obie maja synow, jeden jest dwa dni mlodszy od Maximiliana, jeden pol roku starszy. Za pare lat beda razem grac w pilke, pojda pewnie do tej samej szkoly... Fajne uczucie. Z innymi sasiadkami tez mam swietne stosunki, wpadamy do siebie na kawe, chodzimy z dzieciakami na spacery, wczoraj bylysmy razem wieczorem w restauracji - rozesmiane towarzystwo 10 babek :) Super :) Nie myslalam, ze bede miala takich sasiadow, lepszych nie moglam sobie wymarzyc.
A sasiadka ze starego mieszkania przyjezdza do nas jutro na obiad :)
skomentuj (0)
2012-01-17 21:39:32
Myslalam, ze bedzie inaczej...
Troche inaczej wyobrazalam sobie pierwszy rok z dzieckiem...
....Myslalam, ze pierwsze 3 miesiace to bedzie droga przez meke, ze dziecko bedzie mi wylo dniami i nocami i bede chodzila jak zombie. Owszem, ciezko bylo, ale glownie przez ciezki porod i moja niedyspozycje oraz bol przy karmieniu, a tak poza tym to dziecko owszem duzo czasu zajmowalo, ale poza tym sporo spalo i malo plakalo. Ogolnie sytuacja byla do ogarniecia, a po tych 2-3 miesiacach mialam juz wszystko niezle pod kontrola.
...Myslalam, ze bedzie mnie nudzilo siedzenie w domu, gotowanie "marcheweczek z ziemniaczkami" i zmienianie pampersow. Ze bede czula sie samotna i bedzie mi brakowalo ludzi i wyjsc z domu. A tutaj.... stwierdzam, ze mam za duzo zajec.
Poniedzialek - Krabbelgruppe 10:30 - 12:30
Wtorek - DELFI 10:40 - 12:10 & Basen z sasiadkami 19:30-21
Sroda - Zumba z opieka dla malego 10-12
Czwartek - Krabbelgruppe 11-16
Piatek - Babyschwimmen 11:10-11-45
..........Jak tu sie nudzic?! Ostatnio myslalam, zeby odwiedzic dwie kolezanki z Mainz i Wiesbaden i stwierdzilam, ze nie mam kiedy :] Podjelam decyzje, ze rezygnuje z Delfi jak sie skonczy blok, za ktory zaplacilam.
...Myslalam, ze nie bede wiedziala instynktownie, jak postepowac z dzieckiem, ze wszystkie zagadnienia (jedzenie, choroby, ubieranie, reakcje na placz itp.) bede musiala przedyskutowac z doswiadczonymi osobami albo z ksiazkami, a i tak nie bede pewna, czy dobrze robie. Myslalam, ze ta niepewnosc bedzie mnie zzerac. A jest inaczej, w wiekszosci przypadkow jakos instynktownie wiem, co jest dla mojego dziecka najlepsze, innych mam (np. na forach) pytam o doswiadczenia glownie z ciekawosci, do ksiazek podchodze z duza rezerwa, aczkolwiek czytam i pytam, bo jednak obce opinie zawsze daja jakis pretekst do myslenia.
...Myslalam, ze bedzie mi brakowalo pracowych wyzwan i gotowanie rzeczonych papek dla dziecka bedzie mnie frustrowalo. A gdzie tam, sprawia mi to wszystko przyjemnosc i jest o wiele mniej stresujace - zamiast uzerac sie z innymi dzialami, Amerykancami, Koreanczykami tudziez firmami dostawczymi mam do ujarzmienia jednego niemowlaka... nieporownywalnie lzejsze zadanie. Wlasciwie rozwazalam nawet zostanie w domu dluzej niz rok, ale chyba jednak wroce do pracy jak planowalam. Utwierdzila mnie w tej decyzji wczorajsza rozmowa z szefem, w ktorej potwierdzil mi definitywnie to co podejrzewalam - wskutek ogromnych zmian w mojej firmie moj dzial kurczy sie w kwietniu z 50 osob do 20 osob i... wskutek splaszczenia struktury nie bede juz szefem grupy. I wiecie co - ciesze sie! Ulzylo mi, ze ktos za mnie podjal ta decyzje, ze nie musze isc i powiedziec, ze mi sie nie chce juz tego robic. Nie chcialo mi sie byc szefowa, miec 150 spraw na glowie, musiec sie tlumaczyc za innych ludzi, wciskac im robote, na ktora nie maja czasu, miec 2 razy wiecej odpowiedzialnosci niz inni. Wroce sobie na 35 godzin do pracy i znowu bede miala jakis swoj projekt, pewnie znowu Astre :) :) o ktorej mysle tez troche jak o moim dziecku ;) zamiast sie probowac sklonowac i musiec myslec o wszystkich projektach w calym GM. Z mniejsza niechecia mysle o powrocie do pracy. Nigdy nie myslalam, ze bede sie cieszyla z degradacji :)
No ale coz, macierzynstwo zmienia :)
skomentuj (2)
2011-11-21 18:27:56
21.11
Lilly umarla :(
Nie wiem, co sie stalo, rano wszystko bylo w porzadku, latali sobie z Kiddo po studio, wieczorem o 19 K. widzial ja jeszcze zywa, a o 20 znalazl ja martwa lezaca na podlodze klatki. Podejrzewamy, ze polknela cos, co zablokowalo jej drogi pokarmowe. Byl to najlepszy, najbardziej oswojony ptak, ktorego mialam w moim zyciu. Kupilam ja pod koniec ciazy, czyli pol roku temu i spedzalam z nia na poczatku kilka godzin dziennie, karmiac ja i drapiac po glowce. Strata jej mocno zabolala :(
Po wymianie maili z hodowczynia okazalo sie, ze ma wlasnie kilka mlodych wrobliczek, ktore rowniez karmi recznie, jednak sa one wszystkie zarezerwowane. Zaproponowala jednak, ze zapyta jedna pare, czy nie chca zrezygnowac ze swojej parki na moja rzecz. Nie wierzylam, ze ludzie sie zgodza, jednak ujela ich moja strata i zgodzili sie odstapic mi zarezerwowane dla nich papugi. Bede miala dwa maluchy - jeden niebieski, jeden pastelowo blekitny. Kiddo zas....... oddam w rece tej hodowczyni :( Przeboje, ktore mialam przez niego z Lilly znowu by sie powtorzyly. Smutno mi z tego powodu, ale wiem, ze w ten sposob bedzie on szczesliwszy, bo bedzie mogl zaspokoic swoja silna potrzebe splodzenia potomstwa ;)
Nie mam jeszcze imion dla moich dwoch nowych papug. Myslalam o Bonnie & Clyde, ale K. jest zdania, ze to troche glupio nazywac zwierzaki na czesc mordercow. Musze pomyslec...
---
Maximilian konczy za 8 dni 5 miesiecy i pieknie sie rozwija, wlasnie nauczyl sie przewracac na brzuch z plecow. Zaczyna tez sie czolgac, trzeba poszukac bramek do schodow. Potrzebujemy lacznie 5 sztuk, bedzie drogo. Generalnie ciagle twierdze, ze bardzo dobre z niego dziecko, jednak ostatnio troche sie rozwydrzyl i zmusza mnie do ciaglego zajmowania sie nim. Bardzo krotko umie sam sie bawic, wymaga zeby ciagle go brac na rece i pokazywac dom. Poza tym wylysial, buuuuu :( Takie piekne mial wloski jak sie urodzil, a teraz prawie wszystkie stracil, zostaly mu tylko na czubku glowy i troche z tylu na dole. Nowe juz rosna, ale sa koloru jasny blond (?!?!?), wiec prawie ich nie widac. Nie wiem skad ten blond, my obydwoje mamy dosc ciemno brazowe wlosy. Ale dziwna sprawa, wiekszosc dzieci sasiadow ma jasniutkie wlosy. To chyba to niemieckie aryjskie powietrze ;)
---
Mam bardzo fajne sasiadki, zaprzyjaznilam sie tu z kilkoma fajnymi babkami, a w szczegolnosci z dwoma innymi mamami niemowlakow :) Duzo czasu spedzamy razem odwiedzajac sie albo chodzac na spacery i na basen. Nieraz mysle sobie, ze dluzsze zostanie w domu z dzieckiem w takich okolicznosciach wcale nie byloby az takie zle :) Wiadomo, jest to dosc wyczerpujace i nieraz frustrujace, ale jednak ma swoje dobre strony i jest zdecydowanie mniej stresujace od pracy. Mimo wszystko nadal chce wrocic do pracy gdy Maximilian skonczy rok.
skomentuj (0)
2011-10-16 12:31:34
Z Krety
Leze sobie nad basenem i smaze sie na sloncu. Jestesmy na Krecie na urlopie, dzisiaj juz dziesiaty i ostatni dzien. O 18-tej wyjezdzamy na lotnisko.
Jak widac odwazylismy sie w koncu podjac ryzyko lotu z niemowlakiem, mimo strachu o to, czy nie beda go bolaly uszy podczas startu i ladowania. Na szczescie jednak udalo mi sie tak ustawic czasy jego karmienia, ze zarowno podczas startu jak i ladowania karmilam go piersia, przez co wyrownywal sobie cisnienie i nic go nie bolalo. Poza tym w ciagu tej podrozy i pierwszego dnia w hotelu zaczepilo nas z jego powodu tyle ludzi ile przez cale jego zycie. Kazdy probuje spowodowac, ze Max sie do niego usmiechnie, ludzie pytaja ile ma miesiecy itp. Raz jedna kelnerka tak sie nim zachwycala, ze az zabrala mi go z rak. Dla wielu mam bylby to afront maksymalny, wiele mam z forow oburza sie, jak obcy *dotkna* ich dziecka. Ja jedynie mam troche obaw, ze maly moze komus wypasc z rak.
Poza tym calkiem fajny byl ten urlop, zmiana otoczenia, a najfajniejsze bylo to, ze nie trzeba samemu robic jedzenia i sprzatac po gotowaniu. Ze wzgledu na Maxa nie pozwiedzalismy za duzo, zrobilismy tylko jedna wycieczke w wersji light - do Heraklionu srodkami publicznego transportu. Poza tym glownie lezelismy nad basenem i tylko 3 razy nad morzem, bo Max jakos zle znosil wiatr i szum, troche pospacerowalismy tez po okolicy. Ot, typowy urlop 5* All Inclusive.
Stwierdzilam jednak, ze nigdy wiecej nie pojade na urlop w Europie w pazdzierniku, za duze ryzyko niepogody. My mielismy chyba troche pecha, bo na 10 dni jeden caly dzien i dwa popoludnia lalo i jeden dzien byl zmienny (slonce-deszcz) i wtedy zrobilismy ta wycieczke. Nastepny urlop juz w planach - czerwiec na Majorce, tam jeszcze nas nie bylo.
Acha, ku pamieci :) Tuz przed urlopem stwierdzilam w ostatniej chwili, ze musimy kupic drugi wozek Maxowi, bo zastanawiajac sie nad detalami podrozy doszlam do wniosku, ze moze on niezle ucierpiec podczas transportu samolotem. I bardzo dobrze, ze sie na to zdecydowalam, bo nasz nowy wozek za 70€ zostal juz podczas pierwszego lotu niezle poobcierany i pobrudzony. Jakby tak potraktowali moja jasna Teutonie za 600€ bylabym naprawde wkurzona. Przez pierwsze dni urlopu bylam strasznie dumna z siebie, ze wpadlam na ten pomysl z wozkiem. Kiedys dziwilam sie, po co niektorym ludziom dwa wozki, teras sama je mam, ten drugi jest mniejszy i lepszy do transportu, bedzie w sam raz na podroze.
Do tego krotko przed wyjazdem napisalam tez do kierownika hotelu z prosba o pokoj na parterze blisko basenu oraz o lozeczko dla Maxa. Gdy przyjechalismy czekal na nas super pokoj rodzinny (wlasciwie to 2 polaczone pokoje), z tarasem parenascie krokow od basenu. Ze dwa razy zdarzylo sie, ze zostawilismy spiacego Maxa w lozeczku, wzielismy nianie elektroniczna i jak sie obudzil w ciagu 15 sekund bylismy przy nim. Optymalnie. Musze sobie zapamietac, zeby zawsze przed urlopem napisac do dyrekcji z zyczeniami ;)
skomentuj (0)
2011-08-29 22:28:36
Slowa
O rany, prawie 2 tygodnie nie pisalam, a mam wrazenie, jakby byl to maksymalnie tydzien! Czas przeplywa mi miedzy palcami, dni staly sie bardzo krotkie, mam duzo do roboty.
Maximilian jest juz bardzo aktywny, w dzien domaga sie rozrywek w stylu noszenie po domu i pokazywanie kazdego obrazka z osobna. Najbardziej podoba mu sie jeden obraz, ktory namalowalam dla niego bedac w ciazy - kon zonglujacy pilkami. Za kazdym razem jak sie kolo niego zatrzymam Maximilian patrzy na niego z fascynacja, czasami usmiecha sie do niego pelna geba, a czasami probuje do niego gugac ;) W zwiazku z tym strasznie dumna jestem z tego obrazu i az go wam pokaze :)

No to przy okazji pokaze tez druga strone pokoiku:

Zdjecia sa z czerwca, wiec troszeczke sie w tym pokoju zmienilo, ale nie na tyle zeby bardzo stracily na aktualnosci. Swoja droga, 3 obrazki nad lozeczkiem tez sama namalowalam. Aha, prawdopodobnie powodzenie tego obrazka wynika z faktu, ze jest on bardzo kontrastowy, takie dzieciaczki lubia mocne kontrasty. Max uwielbia gapic sie na wydrukowane dla niego kartki z czarno-bialymi wzorkami, typu szachownica, fale, jakies mini-mandale, albo symboliczne obrazy telefonu, jablka itp.
Co do szczepien, o ktorych pisalam w poprzedniej notce - maly zostal szczepiony przeciwko rotawirusom oraz pneumokokom. Bylo to w piatek i obawialam sie, ze bedzie mi goraczkowal albo marudzil, jednak obylo sie bez atrakcji tego rodzaju. Za to kilka dni wczesniej, w poniedzialek i wtorek odstawil mi w te dwa dni taki cyrk w dzien, ze jak K. wrocil do domu, to dostal syna w rece i przynosil mi go tylko do karmienia. Byl niemozliwy, caly czas tylko marudzil, plakal, nie wiadomo bylo czego chce. Spal moze ze 2 razy po 15 minut i co 2 godziny chcial jesc. Podejrzewam, ze mial skok rozwojowy, czasowo sie by to zgadzalo. Jednak jakiegos rzeczywistego postepu w jego rozwoju nie zauwazylam. Przereklamowane te skoki rozwojowe...
Obecnie Maximilian wyrosl juz z ubranek o rozmiarze 56 i nosi 62 oraz mniejsze 68, wiec wiekszosc jego ubranek wywedrowala z szafy do kartonu, a ten do piwnicy, a moim najnowszym hobby stalo sie uzupelnianie jego garderoby. W piatek wybralam sie na zakupy i troche zaszalalam. Dopiero w domu policzylam ile rzeczy mu kupilam i wyszlo 21 sztuk. A w tym ani jednej sztuki bielizny (body). Zauwazylam, ze na Maxa wydaje pieniadze duzo chetniej niz na siebie i troche mi z tym nieswojo. Zeby sobie to odbic, jade jutro do Mainz na zakupy ;) Najpierw spotkamy sie na miescie z K. na obiedzie, potem z godzinke sobie polaze po sklepach, potem ide do biura K. nakarmic mlodego, a na koniec znowu ze 2 godziny pochodze po Mainz. Jak sie ma takie male dziecko, to zakupy staja sie prawdziwa atrakcja, duzo innych rozrywek nie jest dla mnie dostepnych.
skomentuj (2)
2011-08-16 22:26:32
Dylematy rodzicielskie
Duzo decyzji trzeba podjac jako rodzic. Czy podawac witamine D, dawac smoczka, chrzcic, pozwalac spac na brzuchu, leciec na wakacje samolotem, szczepic na rotawirusy... Wlasnie te dwa ostatnie tematy sa u nas na topie.
Chcielibysmy pojechac gdzies na wakacje, jednak do tej pory czekalismy dopoki nasze zycie sie jakos nie unormuje. Teraz bym sie odwazyla pojechac z malym gdzies na tydzien, ale pytanie gdzie i jak. Nie interesuje mnie pobyt gdzies w okolicy, czyli np. w Schwarzwaldzie czy na Bawarii, wolalabym juz chyba zostac w domu, bo jak juz urlop to w cieplych krajach. Jeszcze jakbysmy jechali sami, to moze by Niemcy wchodzily w gre, bo mozna by pozwiedzac, pochodzic, ale z takim maluchem to wolalabym sie jednak gdzies pobyczyc na plazy albo nad basenem. W sierpniu juz sie z urlopem nie wyrobimy, a we wrzesniu raczej srednio nam pasuje (chrzciny, wizyta rodzicow i siostry). W pazdzierniku zas niewiele jest miejsc, spelniajacych kryteria (kraj niearabski, osiagalny w 2-3 godziny, cieplo). Do tego mam obiekcje, czy powinnam leciec samolotem z takim maluchem, gdyz nie umie on wyrownywac cisnienia w uszach. Niby mozna karmic podczas startu i ladowania, ale czy uda mi sie tak zgrac, zeby akurat wtedy byl glodny? Myslelismy tez o podrozy samochodem, ale wiele godzin jazdy w foteliku samochodowym tez by mu dobre nie wyszlo, poza tym trzeba by robic liczne i dosc dlugie postoje na karmienie i przewijanie. Wiec mamy dylemat i jakos ciezko nam sie zdecydowac co robic.
Kolejny dylemat to szczepienia - sa za i przeciw, nie ma jednoznacznej odpowiedzi czy lepiej szczepic i miec ewentualnie powiklania od szczepienia, czy nie szczepic ale ewentualnie miec potem chorujace dziecko i byc moze powiklania od choroby.
Ech, jak mowie - duzo decyzji i dylematow.
skomentuj (6)
2011-08-14 19:17:30
Odpowiadam
Jak zobaczylam te 19 komentarzy, to pomyslalam sobie, ze pewnie jakas klotnia sie rozwinela ;) Nie wiem z jakiego powodu moj blog znalazl sie gdzies na glownej onetu, nawet nie mialam pojecia, ze blog.pl ma cokolwiek wspolnego z onetem. Ale mnie zaszczyt kopnal, huhu :)
Odpowiem na pytania hurtem.
"O rany. Co tu tak pełno?? Claire, tylu komentarzy chyba jeszcze nigdy nie miałaś, co? :))"
Chyba raz kiedys przed 5 laty mi sie zdarzylo napisac cos kontrowersyjnego i mialam ze 20 komentarzy, ale fakt, zrobilam duze oczy jak zobaczylam to "19"
"i takie coś trafia na główną? :|
z dnia na dzień co raz gorzej...ogarnij się Onecie!"
Podzielam zdanie! ;)
"A ile tygodni minęło od porodu że już udało Ci się zrzucić tyle kilogramów? I to tylko za pomocą karmienia? Napisz mi coś więcej na mail, bo sama jestem w ciąży. Co prawda dopiero w 4 miesiącu, ale mam już mnóstwo pytań. Jak długo już karmisz? i ile zamierzasz? Do 6 miesięcy? Roku?"
Maly ma 6 tygodni i kilogramy spadly "same". Podejrzewam, ze sporo bylo w tym wody, bo pod koniec ciazy niezle spuchlam. Po porodzie od razu zeszlo mi 6kg, kolejne 5kg w ciagu 4 tygodni, a potem jeszcze 2kg w ciagu ostatnich 2 tygodni. Nie stosowalam zadnych diet, ale przez pierwszy miesiac w ogole nie jadlam slodyczy - nie ciagnelo mnie. Przez karmienie piersia spala sie ok. 500kcal dziennie (zaleznie od tego ile sie "wyprodukuje"). Karmie od 6 tygodni, a zamierzam do pol roku.
"Bedac na zadanie dziecka caly czas wychowujesz malego terroryste, tylko zaczekaj az bedzie mial rok czy wiecej i sterroryzuje cala rodzine - potem kobiety sie dziwia dlaczego wszyscy mezczyzni to mamisynki ktorzy nie potrafia nic zrobic i sa tacy slabi fizycznie i psychicznie."
Kobieeeeto, opanuj sie. Piszac o karmieniu na zadanie mam na mysli, ze dostaje jesc wtedy kiedy jest glodny, a nie ze chce spelniac jego zachcianki na pstrykniecie palcem do 18 roku zycia. Taki noworodek ma naprawde niewiele potrzeb, wlasciwie to chce tylko miec cieplo, czuc obecnosc mamy i JESC. Nie widze w jaki sposob zaspakajanie glodu takiego malego dziecka ma z niego zrobic terroryste. Jak troszke podrosnie bede wprowadzac harmonogram karmien, ale obecnie nie mam zamiaru mu na sile wpychac cyca do buzi bo godzina wybila, albo sluchac jak wyje z glodu bo jeszcze nie jego pora.
"Ja planuję do 18 stego roku życia mojej córki. Chcę wyschnąć na wiór no i oczywiście pragnę aby moja córeczka miała najlepszy pokarm pod słońcem. A wogóle to uwielbiam całymi dniami siedzieć w domu z piersiami na wierzchu i czekać aż moje dziecko zgłodnieje, I przewietrzyć je /się można i schudnąć ponoć też."
Spadaj, trollu :P
"książka MIŁOŚĆ MĘŻCZYZNY to KUPA a wydwanictwo EUFORIA to OSZOŁOMY"
Tez tak mysle!!! ;)
"23kg? Szok. Nie da się przed tym jakoś uchronić? Jakaś dieta w trakcie ciąży?"
Da sie uchronic, np. jak mozna uprawiac lekki sport, typu plywanie, albo w ogole byc aktywnym. Ja mialam od 24 tygodnia zagrozenie ciazy (szyjka macicy mi sie zaczela rozwierac), musialam lezec, a potem nawet mimo ze niby juz wszystko bylo ok to ginekolog zabronila mi sie zbyt duzo ruszac, nawet na basen nie moglam isc. Wiec mimo, ze nie obzeralam sie jakos nagminnie, wlasciwie mam wrazenie ze jadlam calkiem normalnie, to po polowie ciazy zaczelam szybciej tyc. W trzecim trymestrze nagle tylam juz po kilogram tygodniowo, mimo ze naprawde uwazalam, zeby nie przesadzac z jedzeniem. A poza tym nie bylo po mnie tych kilogramow AZ TAK widac, np. tak wygladalam na niecaly miesiac przed porodem:


Diete mozna stosowac, jednak musialaby byc to bardzo sensowna i pracochlonna dieta, skomponowana przez jakiegos doradce, zeby nie zaszkodzic dziecku. Np. kobiety z cukrzyca ciazowa musza stosowac odpowiednia diete i zwykle potem malo tyja w ciazy, jednak taka dieta to sporo wyrzeczen i dosc duze utrudnienie zycia, bo trzeba inaczej rozkladac posilki.
"Nie martw się tak tą nadwagą, pomyśl ile teraz ważą Twoje piersi pełne mleka. Gdy skońzysz karmić i pokarm zaniknie odpadnie Ci spokojnie ok.4 kg."
Tez mi sie nieraz wydaje, ze moje piersi dodaja sporo do calej mojej wagi. Powoli zaczynam tez rozumiec tzw. lobby biusciastych, wczesniej jakos nie trafialy do mnie te wielkie apele o dopasowywanie stanikow, bo dobrze czulam sie w swoim standardowym 75B. Teraz widze, ze z wiekszym biustem jednak duzo wieksze znaczenie ma dobrze dopasowany stanik.
...No, to by bylo na tyle na dzisiaj. U mnie wlasciwie nic nowego, dobrze sie mamy, Maximilian coraz mniej spi, zaczyna "gugac" i coraz wiecej sie do nas usmiechac. Ostatnio udalo mi sie zrobic mu taka fotke:

skomentuj (1)
|
2012 luty styczeń 2011 listopad październik sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2010 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2009 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2008 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2006 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 grudzień listopad sierpień lipiec
|